niedziela, 21 czerwca 2015

Od November Rain

  Jestem na pustkowiu.. Tylko ja, Mark i wypalony las... Wszędzie wypalone drzewa i zwęglone ciała naszych przyjaciół...  Byliśmy zrozpaczeni.. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy ciało Mady.. Ukochanej Mark'a.. Mark załamał się...
- Xena, proszę cię... pomóż mi...
Nic więcej nie musiał mówić. Przytuliłam płaczącego przyjaciela i pomogłam mu się w miarę możliwości uspokoić. Na pogorzelisku postawiliśmy kamienie i kawałki drewna układające się w wyjącego psa. Zabrałam go z tego strasznego miejsca jak najszybciej. Co gorsza.. Mady była w ciąży.. Za miesiąc miała urodzić szczenięta Mark'a.. To dobiło całkowicie mojego najlepszego kumpla...
  Mijały dni, tygodnie i miesiące. Mark powoli dochodził do siebie. Jednak nadal w jego oczach widziałam wiecznie żywy smutek. Pewnej nocy Mark miał czuwać na straży. Byliśmy na niebezpiecznym terenie gangu starszego brata Mark'a. Nagle w nocy usłyszałam jego pisk i głosy członków gangu. Byłam sparaliżowana... Nagle do nory wszedł brat Mark'a. Wlókł do środka ciało Mark'a.
- Nie.. Nie.. NIE!!!!- krzyczałam zrozpaczona.- Ty skurwielu! Zabiłeś go!
Bez czekania na odpowiedź żuciłam się na psa. Po długiej walce zabiłam go. Jego gang uciekł przestraszony. Upadłam wycieńczona. Widziałam tam mojego towarzysza. Odchodził we mgle. Starałam się go dogonić za wszelką cenę. Nie udało mi się... Zniknął we mgle..
Obudziłam się. Obok mnie leżało ciało Mark'a. Nie żył od kilku godzin.. Pochowałam go i poszłam. Uciekłam z tego okropnego miejsca. Nagle usłyszałam kroki.. Napięłam łuk i spojrzałam. Za mną stał pies..

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz