wtorek, 23 czerwca 2015

Od Mythos'a do Galaxy van Angel - Podróż do SCD

Na szczycie gór, daleko od tej sfory, stałem, czekałem... Czekałem na lepsze życie. Lepsze... Tia, czyli jakie? Takie, w którym nareszcie mógłbym być szczęśliwy. W którym miałbym chociaż jednego przyjaciela... Eh... Takie nie nadejdzie... Dlaczego? Nie zasługuje na nie... Westchnąłem ciężko. Wiatr powiewał moją sierść. Zszedłem z centralnego szczytu góry, i zacząłem schodzić. Słońce powoli zbierało się do snu. Pobiegłem do swojej 'jaskini', niedaleko właśnie tych gór. Rano miałem wyruszyć w długą podróż w poszukiwaniu jakiejś sfory lub psa. Ułożyłem się wygodnie w jamie i po chwili usnąłem. Rano obudziłem się rześki i żądny przygód. Wyszedłem powolnym krokiem z jaskini i przeciągnąłem się. Pobiegłem na pobliską łąkę, już ostatni raz na niej polowałem. Dostrzegłem tam soczystego jelenia. Oczywiście, ustanowiłem go sobie za cel. Schowałem się w trawie i czekałem. Po kilku chwilach wyskoczyłem z dużych traw i skoczyłem na jelenia. Chwyciłem się pazurami za jego plecy, zwierzę prawie mnie z siebie zrzuciło, ale wspiąłem się wyżej i ugryzłem go w kark. Jeleń po chwili padł nie żywy. Szybko zjadłem mięso, i pobiegłem nad rzekę. Usiadłem przed wodą i napiłem się jej, po czym pospiesznie wyruszyłem w drogę. Biegłem, co tchu, byleby znaleźć cokolwiek lub kogokolwiek. Zatrzymywałem się co kilka minut, gdy była taka okazja, by się napić. Słońce powoli chowało się za horyzontem, a ja nadal nie widziałem końca mojej podróży. W końcu zatrzymałem się. Rozglądnąłem się dokładnie, i przyłożyłem nos do ziemi. Poczułem zapach jakiegoś psa, a raczej wielu psów. Nastawiłem uszy i zacząłem nasłuchiwać coraz bardziej uradowany znalezieniem jakichś towarzyszy. Pobiegłem tropem ''wywąchanych'' przeze mnie psów. Po chwili dotarłem do jaskini jakiejś suczki. Nie chciałem wchodzić, więc zawołałem tylko.
- Halo! Jest tu ktoś?
- Jestem... Ja... - odparła trochę nieśmiale suczka, wychodząc z jaskini.
- ''Nareszcie! Znalazłem jakąś żywą duszę!'' - cieszyłem się w duchu. - Jesteś tu sama? - zapytałem z uśmiechem na pysku.
- Nie... Jest tu sfora... Sfora psiej przygody... - delikatnie się uśmiechnęła.
- Mythos. - podałem jej łapę, a uśmiech nie znikał mi z pyska.
<<<Galaxy van Angel? C;>>>

Od Jenny CD Paco

Czułam się nieswojo w jaskini. Postanowiłam szybko zasnąć i tak się stało.
*~*Rano*~*
Obudziłam się dosyć późno. Była 11. Poszłam na spotkanie z Paco. Znalazłam go na łące polował. Zaczekałam. Jak upolował podeszłam do niego.
-Cześć.-Przywitałam się.
-Witaj Jenny.-Uśmiechnął się.-Jesteś może głodna?-Zapytał.
-Trochę.-Powiedziałam.Podał mi kawałek. Zjadłam go w zaledwie pół minuty i oblizałam się po pysku.
-Nie trochę tylko bardzo!-Zaśmiał się.
-No nic.Przejdziesz się?-Zapytałam.
-Chętnie.-Odpowiedział.
<Paco?>

niedziela, 21 czerwca 2015

Od November Rain

  Jestem na pustkowiu.. Tylko ja, Mark i wypalony las... Wszędzie wypalone drzewa i zwęglone ciała naszych przyjaciół...  Byliśmy zrozpaczeni.. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy ciało Mady.. Ukochanej Mark'a.. Mark załamał się...
- Xena, proszę cię... pomóż mi...
Nic więcej nie musiał mówić. Przytuliłam płaczącego przyjaciela i pomogłam mu się w miarę możliwości uspokoić. Na pogorzelisku postawiliśmy kamienie i kawałki drewna układające się w wyjącego psa. Zabrałam go z tego strasznego miejsca jak najszybciej. Co gorsza.. Mady była w ciąży.. Za miesiąc miała urodzić szczenięta Mark'a.. To dobiło całkowicie mojego najlepszego kumpla...
  Mijały dni, tygodnie i miesiące. Mark powoli dochodził do siebie. Jednak nadal w jego oczach widziałam wiecznie żywy smutek. Pewnej nocy Mark miał czuwać na straży. Byliśmy na niebezpiecznym terenie gangu starszego brata Mark'a. Nagle w nocy usłyszałam jego pisk i głosy członków gangu. Byłam sparaliżowana... Nagle do nory wszedł brat Mark'a. Wlókł do środka ciało Mark'a.
- Nie.. Nie.. NIE!!!!- krzyczałam zrozpaczona.- Ty skurwielu! Zabiłeś go!
Bez czekania na odpowiedź żuciłam się na psa. Po długiej walce zabiłam go. Jego gang uciekł przestraszony. Upadłam wycieńczona. Widziałam tam mojego towarzysza. Odchodził we mgle. Starałam się go dogonić za wszelką cenę. Nie udało mi się... Zniknął we mgle..
Obudziłam się. Obok mnie leżało ciało Mark'a. Nie żył od kilku godzin.. Pochowałam go i poszłam. Uciekłam z tego okropnego miejsca. Nagle usłyszałam kroki.. Napięłam łuk i spojrzałam. Za mną stał pies..

<Ktoś?>

sobota, 20 czerwca 2015

Nowa suczka!

Powitajmy November Rain!

Od Paco cd Jenny

Zamyśliłem się.
- No dobra, w takim razie chodź, pokarzę Ci tereny!
- Ok - odparła.

***Kilkanaście minut później***

- A tu jaskinia, w której śpimy - dodałem na koniec.
- Całkiem tu fajnie - stwierdziła suczka.
Weszliśmy do środka, kontynuowałem;
- Jest tu kilka osobnych pokoi, wybierz sobie który tylko zechcesz!
- Hmm... To może ten - wskazała na największy.
- Trafny wybór.
- A reszta?
- Nie ma tu reszty... jak na razie jesteśmy tu sami - powiedziałem, suczka lekko się zmieszała.- Spokojnie, śpimy przecież w osobnych pokojach - dodałem.
- Taa...
- Robi się późno, będę leciał, wołaj, jakbyś czegoś potrzebowała. Dobranoc. - uśmiechnąłem się.
- Dobranoc. - odparła odwzajemniając gest.
Wyszedłem z jej "komnaty" i powędrowałem do swojej gdzie zmęczony długim i ciężkim dniem popadłem w głęboki sen.

<Jenny?>

Od Jenny

Wędrowałam przez lasy i pola. Nie miałam co z sobą zrobić. BYłam spragniona. Szukałam jakiegoś strumyka czy czegoś innego. Po kilku minutach znalazłam rzekę. Napiłam się wody. Ktoś za mną stał. Odwróciłam się i zobaczyłam psa rasy Border Collie.
-Witaj. Co robisz na terenach mojej sfory?-Zapytał pies.
-Nie wiem.-Odpowiedziałam.
-Jestem Paco. Chesz może dołączyć do mojej sfory?-Zapytał.
-Chętnie.-Odpowiedziałam.
<Paco?>

Nowa suczka!

Powitajmy Jenny!